Rozhulaj swój projekt razem z nami!
  • 5Wspierających
  • 230 plnZebrane
  • 5 770 plnBrakuje
  • ZAKOŃCZONO
3% Complete

Niestety, nie udało się pozyskać wsparcia finansowego w zakładanej kwocie.

Kim jestem?

Mam na imię Małgorzata. Jednym z moich największych marzeń jest pisanie. Swobodne, frywolne, niezobowiązujące, niczym nieskrępowane pisanie. Może więc jednak czas na to, żeby spróbować wydać swoją pierwszą powieść? Przynajmniej spróbować. Taką podjęłam decyzję, będąc miesiąc temu na Sycylii.
Przyjęło się nazywać Sycylię wyspą mafiosów. Zdaje się jednak, że każdy don X już dawno gości na Sardynii. Tam faktycznie czuje się to coś. Momentami można pomyśleć, że wszystko jest dość surrealistyczne, ale i atrakcyjne, pociągające, błyszczące, pożądane, bogate, osadzone w najnowszych trendach, fasonach, wzorach. Oczywiście kręgosłupem całości jest włosko-wyspiarski look. Bo niby dlaczego grono don X-sów miałoby się go pozbawiać? Sycylia natomiast ze swą południową wiejskością, można by powiedzieć - agroturystycznością zdaje się być dość nudna. Gaje oliwne, wypalona trawa, płasko wijące się drogi. Choć kawa jest wyborna, kuchnia również i to nieuchwytne coś, w powietrzu, w chmurach, zapachach i odgłosach, coś, co sprawia, że postanawiam wydać swoją pierwszą książkę.

Co ja narobiłam ;-) 

I tutaj porzucamy południową kulturę. Ona była świadkiem podjęcia decyzji, a właściwie zebrania w sobie sił i odwagi. Resztę obserwowały ściany mojego mieszkania i drewno starego skrzypiącego parkietu. Skontaktowałam się z wydawnictwem self-publishingowym Bookflow i są zainteresowani! Książka może zostać wydana! Jednak publikacja tytułu wiąże się z kosztami – druku i promocji, w których będę partycypować. Postanowiłam więc skorzystać z platformy Kultura Hula i zaprosić moich znajomych i tych, których tytuł zainteresuje, do zakupu książki w przedsprzedaży tutaj na Kultura Hula. Można zamówić książkę, nawet z dedykacją i autografem – kto wie, może za kilka lat to będzie wiele warte ;-), można trafić na dziękczynną listę darczyńców, która będzie w pierwszym wydaniu, wypić ze mną kawę i zjeść ciacho w przytulnej warszawskiej kawiarence, otrzymać zestaw życzeń - rodzinny pakiet całoroczny…

Z czym do Was przychodzę?

Dlatego wszystkich serdecznie zapraszam do zapoznania się z poniżej zamieszczonym fragmentem z mojej książki, który był już zresztą publikowany na portalu www.bookopen.pl, i nagrodami dostępnymi za wpłaty. Mam nadzieję, że propozycja będzie dla Was atrakcyjna i że będziecie chcieli mi pomóc ;-)

Tytuł publikacji: „A my?”
Ilość stron i oprawa: 256 stron w twardej oprawie
Wydawca: Wydawnictwo Bookflow
Książka ukaże się na przełomie 2015 i 2016 roku.

Fragment „A my?”

A my? Kiedy weźmiemy ślub? Magda siada obok mnie w samochodzie i zapina pasy. Pyta tak zwyczajnie, jakby chodziło o to, kiedy kupimy marchewkę, albo kiedy pójdziemy do kina. Nie patrzy nawet na mnie. To akurat dobrze. To akurat dobrze, bo gdyby patrzyła, zobaczyłaby na mojej twarzy lekkie zmieszanie. A nawet może całkiem spore. 

Wracamy właśnie od jej rodziców. Niedziela, obiad, pierwsze danie, drugie danie, szarlotka i sernik, kawa i soczek, proszę, dziękuję, ależ oczywiście, nie trzeba, bardzo mi miło i inne tego typu przyjemności przez jakieś trzy godziny. I w tym wszystkim siostra Magdy ze swoim świeżo nabytym narzeczonym. Eksponująca równie świeżo nabyty pierścionek zaręczynowy na palcu. Z cyrkoniami! Pięcioma! Siostra piszczy ze szczęścia, a narzeczony rozgląda się w prawo i w lewo sprawdzając, czy wszyscy usłyszeli. Usłyszeliśmy. Bardzo ładny. To kiedy ślub? Jeszcze nie wiedzą. No ale teraz, kiedy już wszystko postanowione, zaczną wszystko załatwiać. To oczywiście może potrwać. Bo sala, orkiestra, kamerzysta, ksiądz, fotograf, sukienka i garnitur… strasznie dużo tego wszystkiego i wszystko trzeba zgrać w jednym terminie…No ale jakoś dadzą radę. Są tacy szczęśliwi. Mama Magdy też jest taka szczęśliwa. I tato Magdy tak się ze szczęścia wzruszył, że aż otwiera kolejną butelkę wina. Nawet pies jest szczęśliwy i macha wesoło ogonkiem (...)

 Pięć kilometrów po pytaniu o ślub, widzę już, że mimo ogólnej szczęśliwości, Magda jest jednak lekko rozczarowana. To znaczy nie. Nie rozczarowana. Rozżalona. Też nie. Jest jej przykro. To jednak też niewłaściwie słowo. Jest zła, do cholery, bo przecież siostra jest młodsza, a my znamy się dłużej i dlaczego mnie nie stać na to, żeby kupić w końcu ten głupi pierścionek i się jej oświadczyć??? (...)

Magda… przytulam ją w końcu i jest to jeden z tych nielicznych momentów, kiedy czuję się tym silnym, pewnym siebie i wszystko wiedzącym facetem, który jednym przytuleniem sprawi, że kobieta się uspokoi, wszystko zrozumie i wybaczy. To, że ja nie wiem, czy teraz chcę ślubu. To, że nie wiem, czy kiedykolwiek będę chciał. To, że nie wzrusza mnie widok pierścionka na palcu. To, że w związku z tym, ani razu go ode mnie nie dostała. To, że jej obecność stała się dla mnie tak oczywista, że przestałem o nią zabiegać. Że czasem siadam do śniadania w samych gaciach. Że nie chce mi się golić. Że zamykam się z książką w kiblu. Że nie pamiętam, żeby kupić bilety do kina. I o wielu innych rzeczach też. I że nie wiem, czy w związku z tym nadaję się na ojca. Bo widok dzieci też mnie nie wzrusza. I o ile przecież i tak mieszkamy razem już od kilku lat, to jednak mieszkanie „po ślubie” to jest jakaś inna jakość i wtedy już stwierdzenie, że te płyty są moje i nie życzę sobie, żeby je wynosiła z domu bez pytania, mogłoby być nie na miejscu. I na to też nie wiem, czy jestem gotowy (...).

Nie mogę Ci się teraz oświadczyć, bo wyjdzie na to, że naśladuję młodszego prawie-szwagra. Oświadczę Ci się, jak oni będą się już rozwodzić… Magda wali mnie torebką w głowę, generalnie jednak zaczyna się śmiać i mamrocze, że daje mi jeszcze pół roku na zastanowienie się, czy chcę z nią być, czy nie. A teraz mam jechać, bo z tego wszystkiego to ona zrobiła się głodna i zmęczona, więc film plus dobra kolacja plus dobre wino na pewno dobrze jej zrobi. Zgadzam się na wszystko.

Podoba się Wam? To zapraszam do wspierania :)


KOMENTARZE
21.11.2017

dofinansuj
projekt

POMAGAM ROZHULAĆ I WYBIERAM:

avatar

Małgorzata Kropiel

Warszawa

37 lat, mieszka w Warszawie, z zawodu technolog żywności, na co dzień pracuje w jednym z warszawskich laboratoriów. Zapalona podróżniczka, wręcz światowy włóczęga, jednak w całym swoim wielkim postanowieniu zastania pisarką, wielkim znanym nazwiskiem, jest jeden pewny, twardo osadzony punkt - nigdy nie będzie opisywać swoich podróży. Brała udział w konkursie literackim organizowanym przez Bookopen.pl. Jej opowiadanie „A my?” zostało wybrane do publikacji w wydaniu papierowym.